|
I Festiwal Widzących Duszą "Muzyka otwiera oczy" w Bydgoszczy okazał się rewelacyjną, doskonale zorganizowaną imprezą. Z nagrodami wyjechali wszyscy wykonawcy, ale nie nagrody były tu najważniejsze. Impreza miała promować nie tylko muzykę - także nowe spojrzenie na twórczość niewidomych i na całe nasze środowisko. I to się również udało.
Sobotnie popołudnie, 15 października 2011, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Do Auli Copernicanum schodzą się ludzie. Jedni trzymają białe laski w dłoniach, inni nie potrzebują takiego wsparcia. Na tych ostatnich już przy wejściu do renesansowego gmachu Uniwersytetu czeka niespodzianka.
Młode wolontariuszki z bydgoskiego liceum nr 7 proponują założenie tzw. gogli niewidomego. Potem podają ramię i prowadzą na salę, w której za chwilę rozpocznie się I Festiwal Widzących Duszą "Muzyka otwiera oczy". W taki sposób do Auli Copernicanum dotarła m.in. dyrektor SKOKU Stefczyka, Grażyna Sławik-Kamińska. Tuż po oficjalnym rozpoczęciu imprezy na scenie opisała swoje odczucia.
- Jak założyłam te gogle, poczułam się kompletnie zagubiona. Zrozumiałam, że my, widzący, odbieramy świat w sposób o wiele bardziej ubogi. W zasadzie tylko wzrokiem. To w zasadzie my jesteśmy w jakiś sposób niepełnosprawni. Jestem pełna podziwu dla osób niewidomych, które doskonale radzą sobie, chociaż nie widzą. To dla mnie bardzo ważne, całkiem nowe doświadczenie - mówiła pani Grażyna.
Organizatorzy Festiwalu - Lokalna Inicjatywa Kulturalna i Inicjatywa Kulturalna "Bard" - nie chcieli stworzyć kolejnej imprezy dla niepełnosprawnych. Na Festiwal zakwalifikowało się 15 wykonawców - ludzi niewidomych i niedowidzących. Ich występy oceniało profesjonalne jury bez żadnej taryfy ulgowej. Po prostu - wykonawcy festiwalowi oceniani byli , jako artyści.
- Naszym Festiwalem zamierzamy walczyć z pojęciem "artysta niepełnosprawny". Nie ma takiego pojęcia. Albo się jest artystą, albo nie i to jest niezależne od stanu zdrowia - uważa Grzegorz Dudziński, pomysłodawca i dyrektor Festiwalu (I grupa ze względu na wzrok).
Przewodniczącym Jury był absolwent bydgoskiej Akademii Muzycznej Maciej Różycki. Od wielu lat przewodniczy m.in. Jury Festiwalu piosenek Jacka Kaczmarskiego - największej w kraju imprezy pokazującej twórczość Kaczmarskiego. W Jury Festiwalu Widzących Duszą zasiedli też: Jerzy Deja (dyrektor bydgoskiego PZN, w przeszłości muzyk), Ewa Dąbrowska (Polskie Radio PiK), Benedykt Odya (Wydział Muzyczny UKW), Adam Wachowicz "Wuja" (legenda polskiej ballady i piosenki turystycznej). Tych pięciu sprawiedliwych miało spory problem z rozdziałem nagród.
- Generalnie większość naszych artystów prezentowało bardzo wysoki poziom. Mieli swoje pomysły na występ i perfekcyjnie przygotowany wizerunek sceniczny. Widać było, że występ na Festiwalu był dla nich czymś niezwykle istotnym - zapewnia Maciej Różycki, przewodniczący Jury.
Wykonawcy festiwalowi w tym roku musieli przygotować po dwa utwory z polskich lat 70-tych. Wszystkim podgrywał "na żywo" zespół złożony z bydgoskich muzyków. Ostatecznie pierwsze miejsce (po 2.000zł plus cenne nagrody rzeczowe) zajęli Przemek Cackowski (Grudziądz) i Krzysztof Wysocki (Bydgoszcz). Przemek zachwycił wszystkich perfekcyjnie wykonaną "Jaskółką" Stana Borysa. Wysocki żywiołowo wykonał utwór z repertuaru "Niebiesko-Czarnych" "Tak mi źle".
Drugie miejsce (1.500zł plus nagrody rzeczowe) zajęła Iwona Zięba (Kraków), trzecie (750zł plus nagrody rzeczowe) - Maria Karolina Szulga (Międzyrzecz) i Armand Perykietko (Gorzów Wielkopolski). Wszyscy pozostali wykonawcy dostali wyróżnienia i nagrody rzeczowe (m.in. torby podróżne, parasolki i monety pamiątkowe wydane przez NBP) . W ten sposób nikt z Bydgoszczy nie odjechał rozczarowany. Warto podkreślić, że to patronat medialny "Pochodni" sprawił, iż na bydgoski Festiwal już przy pierwszej edycji przyjechali artyści z całej Polski.
- Pierwszy raz wzięłam udział w takim Festiwalu i naprawdę nie żałuję. To zupełnie nowe doświadczenie. Wspaniała atmosfera, ciepłe podejście ze strony organizatorów. Miałam tremę, ale chyba aż tak źle nie zaśpiewałam - śmieje się Irena Wójcik z Bydgoszczy (wyróżnienie za debiut sceniczny).
Głównym hasłem Festiwalu było: "nie widzę - nie gryzę". Baner z takim napisem wisiał na scenie, organizatorzy chodzili w koszulkach z takim napisem. Dziś jeszcze można zamówić takie koszulki pod adresem pznbydgoszcz@wp.pl.
- W taki skrótowy sposób zawarliśmy przesłanie, że tzw. ludzie zdrowi nie muszą się bać kontaktów z niewidomymi. My mamy problem ze wzrokiem, a kogoś tam boli kolano czy ma inny problem ze zdrowiem. Każdy z nas jest w jakimś stopniu chory czy ułomny, ale czy wpływa to na jego człowieczeństwo - pyta retorycznie Grzegorz Dudziński.
Zaproszonymi gwiazdami Festiwalu była Daria Barszczyk (niewidoma bydgoszczanka, która śpiewała w Rzymie podczas beatyfikacji Naszego Papieża) i zespół "Żuki" z utworami "The Beatles". W przerwie pomiędzy kolejnymi punktami programu widzów zaczarowali magicy - członkowie bydgoskiego PZN. Można też było posłuchać wykładu o roli niewidomych w rozwoju muzyki.
Największym podziękowaniem dla organizatorów była rozmowa z mamą laureatki III miejsca. Okazało się, że przez cały rok Karolina miała wielki problem nie tylko ze wzrokiem i słuchem - także z psychiką. Była kompletnie wycofana z życia, nie pomagały środki psychotropowe. Dziewczyna po raz pierwszy od dawna zaangażowała się w cokolwiek podczas przygotowań do bydgoskiego Festiwalu. Na próbie z zespołem już zaczęła... dyrygować muzykami!
- Po występie córka do nas wróciła i za to wszystkim organizatorom serdecznie dziękuję - mówiła po Festiwalu mama Karoliny.
Choćby tylko dla jednej takiej Karoliny warto było zorganizować I Festiwal Widzących Duszą "Muzyka otwiera oczy". I warto tworzyć kolejne edycje tej imprezy!
|